Sergiusz
Edytowano 3 miesiące temu Zgłoś nieodpowiednią treść
Sobota. Dzień, w którym człowiek raczej liczy na grilla niż na awarię. A tu – bach! Pasek osprzętu postanowił zakończyć współpracę. Zjechałem na stację, patrzę na auto i myślę: „No pięknie, teraz to już tylko rower zostaje”.
Ale pojawili się oni – E-crew Service. Chłopaki jak z filmu akcji: lina, hak, akumulator – wszystko pod ręką. Zanim zdążyłem się zastanowić, czy w sobotę w ogóle ktoś odbiera telefon, oni już zamówili pasek i rolki po numerze VIN.
Auto nie jest nowe, więc śruby przywarły do niego jak do starej przyjaźni – nie chciały się rozstać. Trochę walki, trochę potu, ale po dwóch godzinach samochód znów był w drodze.
Szybko, na czas i za normalne pieniądze. Pomogli, uratowali, a każdy wie, jak to jest zepsuć się daleko od domu. Polecam z całego serca – i z lekkim uśmiechem, bo takich ludzi warto spotykać częściej niż awarie.